21.08.2020
Przeźrocza Plener

Projekcja plenerowa z widokiem na Brdę na festiwalu Przeźrocza po raz drugi w tym roku, tym razem w samym centrum Bydgoszczy!
W piątkowy wieczór w niezwykle klimatycznym otoczeniu rzeki Brdy na półwyspie WSG odbędzie się kolejna odsłona festiwalu Przeźrocza. Organizatorzy składają hołd zmarłemu niedawno Ennio Morricone i zaprezentują klasyczny western z muzyką mistrza: „Za garść dolarów” w reżyserii Sergio Leone z Clintem Eastwoodem w roli głównej. Przed projekcją główną polskie filmy krótkometrażowe: polski western z 1967 roku „Człowiek, który zdemoralizował Hadleyburg” (grają m.in. Leon Niemczyk, Bronisław Pawlik) oraz dokument Marka Piwowskiego i Feriduna Erola „Welcome Kirk” opowiadający o wizycie, także  zmarłego niedawno, Kirka Douglasa w Łódzkiej Szkole Filmowej w latach sześćdziesiątych. Ten niecodzienny zestaw filmów gwarantuje zarówno dobrą rozrywkę jak moc doznań artystycznych.

Welcome Kirk
reż. Feridun Erol, Marek Piwowski,
etiuda dokumentalna, rok produkcji: 1966, czas trwania: 10 minut

Człowiek, który zdemoralizował Hadleyburg
reż. Jerzy Zarzycki, film fabularny,
rok produkcji: 1967, czas trwania: 27 minut

Za garść dolarów
reż. Sergio Leone, western,
rok produkcji: 1964, czas trwania: 95 minut

MIEJSCE WYDARZENIA:
Wyższa Szkoła Gospodarki – półwysep nad Brdą

TERMIN:
21.08.2020, godz. 20:30

OPISY FILMÓW

Welcome Kirk
reż. Feridun Erol, Marek Piwowski,
etiuda dokumentalnta, rok produkcji: 1966,
czas trwania: 10 minut

 

Punktem wyjścia dla tej etiudy była wizyta w Polsce, w kwietniu 1966 roku, amerykańskiego gwiazdora Kirka Douglasa, którego prezydent Johnson wysłał do Europy Wschodniej z misją dobrej woli… Film, choć graniczący na konwencji reportażu, od którego się rozpoczyna, przekształca się momentalnie w opowieść o spotkaniu studentów łódzkiej filmówki z przedstawicielem tego lepszego zachodniego świata:. Feridun Erol komentował po latach: „Nie znaliśmy wówczas słowa happening, ale to był happening.” Czarną limuzyną wjeżdża do szkoły Douglas, którego witają tłumy studentów w kowbojskich kapeluszach śpiewający i grający różne polskie odmiany „sto lat”. Douglas rozmawia ze studentami, odpowiada na ich pytania, swobodnie żartuje. Na dziedzińcu ogrywane są scenki z westernu: udawane bójki, pościgi i strzelaniny. Dziewczęta żegnają amerykańskiego bohatera, wręczając mu białe, pełne niewinności bukiety kwiatów. Westernowe dekoracje, reżyserowie przygotowali razem w ciągu jednej nocy. Były konie, szkolna orkiestra grała do westernowego występu. W przywitanie Douglasa, zaangażowali się wszyscy studenci. Wszystko po to, by pokazać mu Amerykę w Polsce i orzec: „Come back Kirk”.

Człowiek, który zdemoralizował Hadleyburg
reż. Jerzy Zarzycki,
film fabularny, rok produkcji: 1967,
czas trwania: 27 minut

My Polacy, chyba trochę boimy się westernów i z rezerwą podchodzimy do tego gatunku. Wydaje nam się, iż nie po drodze nam z nonszalancko kroczącym po prerii szeryfem, rewolwerem i dolarami. Jednak pośród westernowej niszy znajdziemy kilka tytułów, które wyróżniają się spośród polskich westernów. Fabuła tej historii jest bardzo prosta. To humorystyczna, a zarazem pełna ironii opowieść o bohaterze, który zdemaskował chciwość bogatych mieszkańców amerykańskiego miasteczka, bowiem… W miasteczku, słynącym z uczciwości wszystkich jego mieszkańców, zjawia się odziany w czerń nie znajomy.
W jednym z domów szanowanego obywatela miasteczka, zostawia worek z czterdziestoma tysiącami dolarów, które jak wynika z załączonego listu, są dowodem wdzięczności za okazaną wcześniej pomoc przez jednego z  mieszkańców? Którego? Tego będzie dowodzić całe miasteczko, a nawet cała Ameryka… Ta pozornie trywialna historia oparta jest na noweli Marka Twaina, która dla wielu czytelników stanowi dowód iż pod koniec życia niezrównany amerykański optymista, stał się pesymistą. Jednak oprócz polskiego akcentu na  amerykańskiej ziemi, znajdziemy świetną obsadę aktorską, bowiem reżyserowi Jerzemu Zarzyckiemu, udało zebrać się prawdziwą śmietankę wspaniałego pokolenia aktorów z Leonem Niemczykiem na czele.

Za garść dolarów
reż. Sergio Leone, western,
rok produkcji: 1964,
czas trwania: 95 minut

Ten western łamie wszelkie znane schematy. Wzbogacony muzyką Ennio Moricone, którego dzięki temu filmowi usłyszał cały świat. Ten film zapoczątkował słynną „dolarową trylogię” Sergio Leone, której głównym bohaterem stał się Człowiek bez imienia. Choć bohaterowie westernów są na ogół szlachetni, posągowi, silnie walczący ze złymi bandytami, to w „Za garść dolarów” nie znajdziemy szlachetnego szeryfa, ponieważ szeryfem jest przywódca przestępczego gangu. Tym antybohaterem demitologizuje się zatem mit amerykańskiego westernu, którego to bohaterzy na ogół toczą walkę między dobrem i złem. Człowiek bez Imienia to niezniszczalny i amoralny cynik, który mimo swej złej sławy, budzi sympatię widza. Bezwzględny i pełen przebiegłości rewolwerowiec, który bez zawahania zmienia szajki pomiędzy kolejnymi mordercami i złodziejami. Nie ma tu miejsca dla honoru, Indian, męskich przyjaźni i walecznych bohaterów. Jest za to wymarłe miasto, gdzie nie trudno o zabłąkaną kulę i strzał w plecy. Biedni boją się bogatych, a bogaci drżą z  przerażenia o swoje życie. Kobiety są symbolem dobroci i opiekuńczości, a mężczyźni kreacją zła, brutalności i niebezpieczeństwa. Krew, śmierć, szaleńczy amok zabójców i zmasakrowane ciała to obrazy wyłaniające się z kadrów „garści dolarów”. Dopełnieniem tych brutalnych obrazów jest muzyczna narracja, która idealnie współgra z galopującym obrazem filmu. Daje uczucie wytchnienia, a jednocześnie wzmaga ekspresję całości. Ten film to także kwintesencja stylu Sergio Leone, mieszczącego się w ironii i czarnym humorze.